Newsletter Opery Krakowskiej – La Bohème \ Cyganeria

Opera

La Bohème \ Cyganeria

Sceny liryczne w czterech obrazach (aktach)

ORKIESTRA, CHÓR I CHÓR DZIECIĘCY, BALET OPERY KRAKOWSKIEJ
Dyrygent | Andriy Yurkevich

obsada

RODOLFO | Piotr Buszewski (27 I, 30 I, 1 II), Adam Sobierajski (24, 25, 31 I)

MIMI | Iwona Socha (24 I, 31 I), Adriana Ferfecka (30 I, 1 II), Marcelina Roman (25 I, 27 I)

MARCELLO | Adam Szerszeń (24 I, 27 I, 31 I), Szymon Komasa (25 I, 30 I, 1 II)

MUSETTA | Aleksandra Orłowska (27 I, 31 I), Ilina Mihaylova (24 I, 30 I, 1 II), Katarzyna Oleś-Blacha (25 I)

SCHAUNARD | Michał Kutnik (24 I, 27 I, 30 I), Tomasz Rudnicki (25 I, 31 I, 1 II)

COLLINE | Wołodymyr Pańkiw (24 I, 27 I, 31 I), Sebastian Marszałowicz (25 I, 30 I, 1 II)

BENOIT | Jacek Ozimkowski

ALCINDORO | Wołodymyr Pańkiw (25 I, 30 I, 1 II), Sebastian Marszałowicz (24 I, 27 I, 31 I)

PARPIGNOL | Janusz Dębowski

WŁAŚCICIEL MOMUSA | Jacek Wróbel

SPRZEDAWCA ŚLIWEK | Dariusz Palonek

SIERŻANT| Łukasz Lelek

CELNIK | Jarosław Dijuk

ORKIESTRA, CHÓR I CHÓR DZIECIĘCY, BALET OPERY KRAKOWSKIEJ
Dyrygent | Andriy Yurkevich

AKT l

W mansardzie nad ośnieżonymi dachami Paryża Marcello próbuje malować „Przejście przez Morze Czerwone”, a jego przyjaciel Rodolfo udaje, że pracuje nad swoją tragedią w 5 aktach wierszem, choć w rzeczywistości rozmyśla o niczym, gapiąc się przez okno („Questo Mar Rosso”). Cóż warta sztuka, gdy człowiek szczęka zębami! Nie chcąc poświęcić bezcennego krzesła, Rodolfo pali w kominku swoim rękopisem. Przyjaciel Colline, filozof, powraca ze złą wieścią: w lombardzie nie przyjęto jego książek… Zmarznięty Colline siada przy kominku, ale poezja pali się szybko i słabo grzeje… Aż tu nagle drzwi się otwierają i wchodzą dwaj subiekci, niosąc jedzenie, picie, cygara i drewno na podpałkę. To czwarty przyjaciel, muzyk Schaunard, załatwił sobie świetną pracę u pewnego angielskiego lorda: miał grać dla jego papugi, aż bestia zdechnie. Po trzech dniach bezskutecznych wysiłków Schaunard otruł ptaszysko i zgarnął honorarium. Teraz zaś hamuje zapały żarłocznych przyjaciół: w Wigilię pija się w domu, ale na kolację jazda do restauracji! Już mają wyjść, gdy rozlega się pukanie do drzwi. Fatalna wizyta! To pan Benoit, kamienicznik, przyszedł upomnieć się o spóźniony czynsz. Chłopcy częstują go winem, bałamucą konwersacją („Dica, quant’ anni ha”), gdy zaś podchmielony Benoit poczyna bełkotać świństewka na temat własnej żony, udają oburzenie i wyrzucają go za drzwi. Marcello, Colline i Schaunard śpieszą do kawiarni Momus, zostawiając Rodolfa nad pilnym artykułem do ukończenia. Pracę przerywa mu kolejne pukanie do drzwi, tym razem to jednak przyjemniejsza wizyta. Przyszła śliczna sąsiadka, gryzetka, której zgasła świeczka, do tego zaś mała wyraźnie źle się czuje. Rodolfo podsuwa jej krzesło i szklankę wina, gdy zaś kryzys minął, a świeczka znów się pali, dziewczyna chce wyjść – tyle, że gdzieś zawieruszyła klucz do swego pokoiku („Oh! sventata! Sventata!”). Nagły przeciąg gasi obie świece, a choć w ciemności Rodolfo natychmiast znajduje klucz na podłodze, ani myśli go oddać bez godziwej zapłaty. Udając, że wciąż szuka, muska niby to przypadkiem rączkę sąsiadki („Che gelida manina”), a korzystając z okazji, przedstawia się oficjalnie: jest poetą, marzycielem, a w duchu milionerem. Ona odpowiada mu w podobnym tonie („Mi chiamano Mimi”). Ma na imię Mimi, mieszka sama w swoim pokoju, gdzie robi papierowe kwiaty. Na razie więcej wiedzieć nie potrzeba, gdy zaś z klatki schodowej dochodzą głosy zniecierpliwionych przyjaciół, Mimi i Rodolfo postanawiają wyjść do nich razem, z jednym słowem na ustach: miłość!

AKT II

W Dzielnicy Łacińskiej, przy kawiarni Momus, kłębi się świąteczny tłum („Aranci, datteri!”). Marcel, Schaunard i Colline siadają przy stoliku na tarasie, Rodolfo kupuje zaś Mimi śliczny czepeczek, po czym przedstawia nową znajomą przyjaciołom: on jest poetą, ona to czysta poezja, zatem stanowią dobraną parę. Przechodzi sprzedawca zabawek Parpignol, budząc szaleństwo dzieciarni i panikę wśród rodziców („Parpignol!”). Idylla Mimi i Rodolfa popsuła humor Marcellowi, któremu wciąż jeszcze ciąży na sercu pewien przerwany romans… Dziwnym zrządzeniem losu, w kawiarni pojawia się właśnie jego fatalna heroina, panna Musetta, wlokąc za sobą jak pieska leciwego Alcindora. Jak pieska, lub raczej jak wielbłąda, ramol obładowany jest bowiem prezentami kupionymi w zachwycie dla swej bogini. Spostrzegłszy Marcella, Musetta wybiera sąsiedni stolik, po czym udając, że go nie widzi, rozwija cały arsenał wyzywających póz, śpiewając zmysłowego walca („Quando me’n vo”). Marcello zgrzyta zębami w milczeniu, Mimi zaś szybko zorientowała się, że tych dwoje kocha się do szaleństwa. Nie wiedząc już co wymyślić, by zwrócić na siebie uwagę obojętnego kochanka, Musetta udaje, że but ją ciśnie aż do bólu, wysyła zatem Alcindora po nową parę. Gdy tylko stary nudziarz zniknął za rogiem, zdradziecka syrena rzuca się w ramiona Marcella. Korzystając z wojskowej defilady, całe towarzystwo miesza się z tłumem, zostawiając rachunek zrozpaczonemu Alcindorowi.

AKT III

O poranku, przy Piekielnej Rogatce pod Paryżem. Z pobliskiego kabaretu dochodzi śpiew Musetty, strażnicy przepuszczają poranne oddziały śmieciarzy, mleczarzy i wieśniaków w drodze na targ, pojawia się też Mimi w poszukiwaniu Marcella. Malarz wita ją ze zdumieniem, informując, że Rodolfo też jest tutaj. Na dźwięk jego imienia Mimi wybucha płaczem: nie mogąc znieść brutalnej zazdrości ukochanego, uciekła w nocy z miłosnego gniazdka. Na widok Rodolfa, przestraszona Mimi szuka kryjówki, dzięki czemu słyszy, jak ukochany oskarża ją przed przyjacielem o niewierność („Mimi è una civetta”), gdy jednak Marcello reaguje z niedowierzaniem, Rodolfo wyznaje całą prawdę: stan zdrowia Mimi pogarsza się z każdym dniem, a myśl o jej utracie jest dlań nie do zniesienia. Co więcej, sobie przypisuje całą odpowiedzialność za sytuację, skoro nie jest w stanie zapewnić jej dostatniego życia. Nagły szloch i atak kaszlu zdradzają obecność Mimi, gdy jednak z kabaretu dochodzi radosny śmiech Musetty, oszalały z zazdrości Marcello rzuca się do walki o swoją własność, pozostawiając nieszczęsnych kochanków sam na sam. Mimi postanowiła wrócić do swego samotnego pokoiku („D’onde lieta usci”), Rodolfo nakłania ją jednak, by została z nim do wiosny. Podczas gdy Mimi i Rodolfo wymieniają ostatnie, czułe słowa, Musetta i Marcello kłócą się zajadle (kwartet: „Dunque è proprio finita”).

AKT IV

Powracamy do mansardy z I aktu. Marcello zerwał znowu z Musettą, którą Rodolfo widział właśnie na mieście, w pięknym powozie. Marcello zapewnia ze swej strony, że na ulicy mignęła mu Mimi. Jakże tu pracować, gdy prześladują ich takie wspomnienia („O Mimi, tu più non torni”). Schaunard i Colline wnoszą królewską ucztę: chleb i śledź. By oszukać głód i ból serca, chłopcy poczynają szaleć, tańczyć i śpiewać – cóż z tego, skoro bolesna prawda wciąż kąsa, a już po chwili puka gwałtownie do drzwi. To Musetta, która zostawiła Mimi na dole, biedactwo nie ma bowiem siły wspiąć się na ostatnie piętro. Znalazła ją na ulicy, wyczerpaną i półprzytomną. Mimi porzuciła małego wicehrabiego, który ją utrzymywał, teraz zaś pragnie już tylko jednego: umrzeć w ramionach Rodolfa. Ręce tak jej zmarzły, że marzy o mufce. Musetta podaje Marcellowi swoje kolczyki, by sprowadził lekarza, Collina zaś nachodzi nagle genialna myśl: zastawi w lombardzie swój stary płaszcz, by dać Mimi wymarzony prezent („Vecchia zimarra”). Mimi i Rodolfo zostają sami („Sono andati?”). Po raz ostatni wymieniają wyznania i urocze wspomnienia. Schaunard powraca w chwili, gdy Mimi, powalona nagłym atakiem kaszlu, pada na poduszki. Marcello przynosi lekarstwo, obiecując rychłą wizytę lekarza. Powraca też Musetta z mufką, w której Mimi chowa swe zmarznięte ręce i zasypia spokojnie. Musetta pada na kolana i modli się („Madonna benedetta”). Zdjęty nagłym podejrzeniem Schaunard pochyla się nad uśpioną i szybko ostrzega Marcella: już po wszystkim. Powraca Colline z pieniędzmi dla Musetty. Dopiero wówczas Rodolfo, spojrzawszy w zamglone oczy Marcella, rozumie wreszcie co się stało. Z rozdzierającym krzykiem rzuca się na ciało Mimi.

Piotr Kamiński, „Tysiąc i jedna opera”, PWM, 2008